Natto – sfermentowana soja

Natto – sfermentowana soja

Na temat złych i dobrych cech soi można znaleźć wiele argumentów popartych różnymi badaniami.
W Azji spożywa się soję w małych ilościach i to głównie w postaci sfermentowanej jako: sos sojowy, miso, tempeh, natto lub sfermentowane tofu znanego jako sufu. Sfermentowana soja jest pozbawiona wielu niekorzystnych składników, które znajdują się w ugotowanym ziarnie np.: duże ilości związków fitynowych, inhibitory trypsyny czy hemaglutynina.

W ramach poszerzania horyzontów kulinarnych postanowiłem wyprodukować w domu natto – sfermentowaną soję, która jest przysmakiem w Japonii.

Zaopatrzyłem się w zestaw startowy kultur bakterii i sporządziłem domowymi metodami całkiem sporą partię. Proces fermentacji jest dosyć prosty, pod warunkiem że uda się zapewnić temperaturę około 38-45 stopni C na około 18-24 h. Do utrzymania wysokiej temperatury wykorzystałem pojemnik termoizolacyjny postawiony przy maksymalnie odkręconym grzejniku.

Gotowe natto wygląda tak:

natto-ziarno

Jednak prawdziwe jego walory ujawniają się po zamieszaniu 🙂

natto-sticky

„Eating natto for the first time” to tytuł wielu filmów zamieszczonych w sieci, w których dzielni śmiałkowie opisują swoje doznania smakowe i wizualne związane z jedzeniem natto 🙂
W polskiej kuchni nie ma podobnego produktu. Trzeba doszukiwać się powiązań ze znanymi połączeniami smaków oraz tekstur. Na myśl przychodzą: marynowane maślaki, drożdże, smażone grzyby, intensywnie „pachnące „dojrzałe sery, zapach amoniaku… Spróbowałem kilku ziarenek natto w czystej postaci i nie mogę powiedzieć żebym chciał powtarzać to doświadczenie 🙂

Druga wypróbowana przeze mnie metoda to połączenie z musztardą, szczypiorkiem oraz sosem sojowym. Było lepiej w smaku, ale lepkość i śluzowata konsystencja pozostała.

natto-dodatki

 

Dałem natto trzecią szansę i podsmażyłem z ryżem, szczypiorem i sosem sojowym. Czekałem długo aż śluzowata konsystencja odparuje całkowicie (pozbawiając natto w bardzo dużym stopniu właściwości odżywczych niestety…) i w sumie otrzymałem najlepszy jak dla mnie smak, mojej żonie nawet smakowało 🙂
Jednak zapach smażonego natto też nie należy do najprzyjemniejszych i długo się utrzymuje… Natto na długo zostanie w mojej pamięci, na co dzień wolę jednak smak i zapach tempehu, ale pocieszające jest to, że w oczach Japończyków jestem już bohaterem 😉

12 komentarzy

  1. K. 3 czerwca 2013
    • K. 3 czerwca 2013
    • Filip 3 czerwca 2013
  2. Anonim 24 sierpnia 2013
    • Filip 25 sierpnia 2013
  3. Anonim 22 września 2014
    • Filip 23 września 2014
      • Anonim 31 października 2014
  4. Hendrix 5 grudnia 2014
    • Filip 10 grudnia 2014
  5. Tyśka 18 lutego 2016
    • FILIP 18 lutego 2016

Leave a Reply